﻿<title_newspaper="Przekrój">
<title_article="Demokratyczny Savoir-Vivre w odcinkach">
<author_1="Jan Kamyczek">
<author_2="">
<language="pl">
<style="press">
<year="1953">
<month="10">
<date="1953-10-18">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
M. D. w Poznaniu. Zgadzamy się, że książka jest najlepszym podarkiem. Zainteresowanie książką bardzo wzrosło, ruch wydawniczy również, i wielu ludzi ma już spore biblioteki. W tym trudność, bo obdarowany może już daną książkę posiadać. Czy nie można by wprowadzić bonów, do kupienia w księgarni? Wówczas dawałoby się bon, a solenizant mógłby go sam realizować... — Bony takie, różnych wartości, istnieją i są istotnie dobrym podarkiem. Jednak dawanie bonu, zamiast określonej książki, trochę odbiera "ciepło" prezentowi. Bo w prezencie cieszy nas nie tyle jego wartość pieniężna, ile to, że ktoś wysilał się by trafnie odgadnąć nasze pragnienia. Odgadywanie łączy się naturalnie z ryzykiem, trudno. Przy wyborze książki zmniejszamy ryzyko, kupując coś z ostatnich nowości.
W. M. w Płońsku. — Istotnie, zbłądził Pan. Ale nie w tym, że nie pocałował Pan w rękę trzeciej osoby, tylko w tym, że pocałował Pan dwie pierwsze. Stanowczo potępiamy cmok-nonsens.
Eugeniusz W. w Szczecinie. "W przedziale czytałem podręcznik medycyny sądowej. Zostałem za to zgromiony przez starszą panią, obok siedzącą. Protestowała w imieniu młodych kobiet, jadących w tym przedziale. Więc musiałem przerwać..." — Przytoczone uwagi starszej pani istotnie brzmiały nieco "dulsko". Ale zastanówmy się, czy nie było w nich cienia racji. Podręcznik, podręcznikiem, wiadomo. Ale faktem jest, że pasażerom mimowolnie musiały rzucać się w oczy ilustracje dla niefachowców wyglądające drastycznie. Więc na drugi raz lepiej jednak wziąć na drogę np. "Farmakologię".
Narzeczeni w Stalinogrodzie. "Narzeczony mój ma zamiar korespondować ze znajomą z wczasów. Tym pomysłem niezbyt jestem zachwycona. Narzeczony twierdzi, że grzeczność stanowczo wymaga okazania towarzyszom wczasów, iż się o nich nie zapomniało..." — Prawda, że grzeczność tego wymaga. Ale i stan narzeczeński ma swoje wymagania. Co więc robi mężczyzna zaręczony, który znajomej z wczasów chce okazać pamięć? Posyła widokówkę. A przed Nowym Rokiem drugą. W ten sposób i savoir vivre jest syty i narzeczona cała.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_2>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 



